Dlaczego telefony to zuo

Jest to temat trudny, a dla czynnej zawodowo osoby, jaką jestem, może być również wstydliwy. Otóż zazwyczaj nie odbieram telefonów – z numerów, których nie ma na mojej liście kontaktów, czyli większości służbowych. Pozostałych zazwyczaj nie odbieram od razu: oddzwaniam (lub nie) albo czekam na ponowny telefon. Unikam również dzwonienia, a wszystkie sprawy załatwiam elektronicznie, jeśli tylko się da. Prywatnie w sposób komfortowy jestem w stanie rozmawiać przez telefon z czterema osobami, z czego dwie to moja mama i siostra. W dodatku nie znam żadnej innej autystycznej osoby, która lubiłaby rozmowy przez telefon. O co w tym chodzi? Nie jest to dla mnie do końca zrozumiałe, ale kilka czynników na pewno (w moim przypadku) ma wpływ na tę nieprzepartą niechęć:

  1. Potrzebuję czasu, żeby przygotować się na interakcję z drugim człowiekiem. Dzwoniący telefon nieodmiennie zaskakuje mnie w nieprzyjemny sposób i uruchamia lęk przed kontaktem. Jeśli osoba mnie uprzedzi, że zamierza zadzwonić i wiem, że to właśnie ona, zazwyczaj nie mam problemu z odebraniem telefonu. Nie wyjaśnia to jednak, dlaczego nienawidzę też dzwonić.
  2. Przez telefon nie jestem w stanie rozpoznać intencji i emocji osoby. Dużo lepiej mi to wychodzi, kiedy kogoś widzę, aczkolwiek z tym, nie ukrywajmy, również mam kłopot. Mało tego, przez telefon nie jestem w stanie rozpoznać osoby! Ostatnio nieodwołalnie zmieniłam salon fryzjerski na taki, gdzie mogę umówić się przez internet, bo przy okazji każdego telefonu do fryzjerki, tej samej od trzech lat, wychodziłam na idiotkę i mówiłam do niej, jakbym rozmawiała z nią pierwszy raz w życiu. O tym, jak bardzo było to doskwierające, świadczy fakt, że zdecydowałam się na zmianę osoby, chociaż to też ciężko znoszę.
  3. Nie wiem, co mówić. Tu znów występuje problem braku czasu na reakcję, a cisza w telefonie jest bardziej krępująca niż w rozmowie twarzą w twarz („jesteś tam?” – najczęstsza kierowana do mnie fraza przez telefon). Znośnie jest tylko wtedy, gdy ktoś dzwoni z bardzo konkretną sprawą – z tym nie mam problemu. Ale już pytanie „co u Ciebie?” wywołuje we mnie panikę.
  4. Kiedy już rozmawiam przez telefon, bardzo łatwo o nieporozumienia. Po części jest to zasługa tego, że (podobno) mówię nieodpowiednim tonem. Niestety nie jestem w stanie tego rozpoznać, więc negocjacje ze mną są trudne. Ponieważ sama również nie czytam dobrze tego, czy osoba dąży do konfrontacji, czy jest przyjaźnie nastawiona, z takich rozmów może wyjść komedia pomyłek.
  5. Porozumiewanie się z osobami ustnie wiąże się dla mnie z większym wysiłkiem poznawczym niż w przypadku pisemnej komunikacji. Komunikat ustny przetwarzam dłużej niż pisemny, często nie jestem w stanie zapamiętać słuchanej przeze mnie instrukcji czy innych informacji, mimo że pamięć mam świetną. Na mówienie zużywam dużo więcej energii niż na pisanie.

I jest jeszcze skype. To jest dopiero horror! Te wszystkie telekonferencje i grupowe rozmowy, kiedy nie tylko nie wiadomo, kiedy się odezwać, ale trudno się też połapać w tym, co się dzieje, kto i co akurat mówi i czy trzeba się jakoś do tego odnieść.

telefon

W tym wszystkim mam jednak sporo szczęścia. Pracę, która nie wymaga dzwonienia i wyrozumiałe współpracowniczki, które odbiorą zignorowany przeze mnie telefon. Czasem zdarzają mi się też dobre dni (zazwyczaj kiedy jestem w świetnym nastroju i „rozruszana” jakimiś udanymi kontaktami społecznymi), kiedy dzwonię i odbieram, i chyba nawet jestem w kontakcie. Ale to, co naprawdę uważam za sukces, to fakt, że po diagnozie zaczęłam po prostu komunikować ludziom, że preferuję kontakt mailowy. Kiedyś uważałam to za obciach i powód do nieustannego samobiczowania, teraz kiedy widzę następną wiadomość treści: „najłatwiej będzie to omówić przez telefon”, myślę sobie: „haha, może dla ciebie” i proszę o maila.

Reklamy

ZAwodowe ZAprzyjaźnianie się. Dlaczego warto?

Droga niepracująca Aspergirl, jeśli zastanawiasz się nad udziałem w moim projekcie, ale potrzebujesz więcej informacji, napisz do mnie! Tymczasem podpowiadam, dlaczego warto się zgłosić.

  • Dostaniesz na pięć miesięcy swoją osobistą mentorkę – kobietę z zespołem Aspergera, która pracuje i w dodatku robi to, co lubi.
  • Rozpoznasz swoje zawodowe mocne strony i nauczysz się je prezentować.
  • Przygotujesz się do rozmów kwalifikacyjnych i całego procesu rekrutacyjnego.
  • Dowiesz się, jak radzić sobie z różnymi wyzwaniami w miejscu pracy.
  • Wspólnie z mentorką poszukasz pracy, która naprawdę Cię interesuje.
  • Kto wie, może nawet się zaprzyjaźnisz 🙂

Twoją mentorką będzie osoba o podobnych zainteresowaniach do Twoich, pracująca w interesującym Cię zawodzie lub branży i mieszkająca blisko Ciebie.

Czekają na Ciebie mentorki z doświadczeniem m.in. w takich zawodach/branżach: IT, pedagogika, działalność społeczna, administracja, biologia, redakcja i korekta, nauczanie akademickie, historia sztuki, publicystyka.

Jeśli jesteś dziewczyną z zespołem Aspergera, masz 18–29 lat i chcesz podjąć pracę, ale nie wiesz, jak się do tego zabrać albo nie wierzysz, że możesz ją otrzymać – zgłoś się do ZAwodowego ZAprzyjaźniania się. Wypełnij formularz zgłoszeniowy i prześlij go do 10 listopada na mój adres: furgalek@gmail.com. Możesz też wysłać go przez Messengera do Dziewczyna w spektrum.

 

THUB_wzór_belka_logotypy_projekt_innowacyjny

Projekt innowacyjny „Zawodowe Zaprzyjaźnianie się” realizowany jest w ramach projektu grantowego „TransferHUB generowanie, wsparcie grantowe i inkubacja innowacji społecznych. Przejście z systemu edukacji do aktywności zawodowej”, www.transferhub.pl.   

ZAwodowe ZAprzyjaźnianie się – zgłoś się!

Nadeszła chwila, w której bardzo serdecznie chcę zaprosić Was, niepracujące dziewczyny z zespołem Aspergera, do udziału w moim projekcie.

Jeśli jesteś w wieku 18–29 lat i chcesz podjąć pracę, ale nie wiesz, jak się do tego zabrać albo nie wierzysz, że możesz ją otrzymać – zgłoś się do ZAwodowego ZAprzyjaźniania się! Przez pięć miesięcy, od stycznia do maja 2018 roku, będziesz dostawać wsparcie i merytoryczne przygotowanie do podjęcia pracy od podobnej do Ciebie osoby – kobiety z zespołem Aspergera, która pracuje, robi to, co lubi i wie, jak to osiągnąć. Co więcej, będzie to osoba o podobnych zainteresowaniach do Twoich, pracująca w interesującym Cię zawodzie lub branży i mieszkająca blisko Ciebie, możliwe więc, że oprócz pracy zyskasz wartościową relację.

Wypełnij formularz zgłoszeniowy i prześlij go do 10 listopada na mój adres: furgalek@gmail.com. Możesz też wysłać go przez Messengera do Dziewczyny w spektrum. Jeśli masz pytania lub wątpliwości, napisz do mnie, na pewno na nie odpowiem.

 

THUB_wzór_belka_logotypy_projekt_innowacyjny

Projekt innowacyjny „Zawodowe Zaprzyjaźnianie się” realizowany jest w ramach projektu grantowego „TransferHUB generowanie, wsparcie grantowe i inkubacja innowacji społecznych. Przejście z systemu edukacji do aktywności zawodowej”, www.transferhub.pl.  

ZAwodowe ZAprzyjaźnianie się. Chcesz się ZAangażować?

Czas na sprawdzenie mojego pomysłu na wsparcie dla niepracujących dziewczyn z ZA w wieku 18–29 lat. Pomysł otrzymał grant w programie „TransferHUB – generowanie, wsparcie grantowe i inkubacja innowacji społecznych. Przejście z systemu edukacji do aktywności zawodowej”, ale tak naprawdę dopiero teraz okaże się, ile jest wart 🙂

O co w tym chodzi? Otóż świetnie wiem, jak ciężko jest dziewczynom z ZA na rynku pracy. Oprócz trudności w kontaktach z ludźmi i nadwrażliwości sensorycznej (oraz takich „drobiazgów” jak płeć czy miejsce zamieszkania) zdobycie pracy utrudnia lęk i niska samoocena (i jeszcze te nieszczęsne rozmowy kwalifikacyjne, na których trzeba umieć opowiedzieć o swoich mocnych stronach, uśmiechać się, utrzymywać kontakt wzrokowy i być ładnie, najlepiej „kobieco” ubraną). Potwierdzają to wyniki ankiety „Aspergirls w pracy”, w której pytałam m.in. o to, co mogłoby pomóc dziewczynom z ZA zdobyć wymarzoną pracę. Aż 37,5% ankietowanych odpowiedziało „Wystarczyłoby, gdybym miała więcej pewności siebie”. Wiem też, jak ważna jest dla dziewczyn z ZA – wobec braku lub śladowego życia towarzyskiego – praca i samorealizacja w tym obszarze. Nie chodzi o jakąkolwiek pracę. Prawie 60% dziewczyn na pytanie o stosunek do pracy odpowiedziało: „Chcę pracować, ale nie wyobrażam sobie, że będę w pracy robić coś, czego nie lubię”. Społeczne skutki niepodejmowania pracy przez dziewczyny z ZA są ogromne: oprócz depresji i innych problemów zdrowotnych, występują znaczące koszty psychologiczne dla dziewczyn z ZA oraz ich rodzin; dziewczyny z ZA wycofują się z życia zawodowego i społecznego, marnują swoje olbrzymie talenty; pracodawcy nie dowiadują się o potrzebach osób z ZA, jeśli nie szukają one pracy; natomiast praktyki społeczne na rynku pracy (takie jak obciążająca szczególnie dla Aspergirls rozmowa kwalifikacyjna) nie zmieniają się.

Moim zdaniem, kluczowe jest wzmocnienie dziewczyn z ZA poprzez wsparcie ze strony kobiet z ZA, które borykają się z podobnymi barierami i mają podobne doświadczenia, ale z sukcesem funkcjonują na rynku pracy. Moja metoda powstała z połączenia mentoringu i befriendingu. Polega na nawiązaniu i utrzymaniu przez niepracującą Aspergirl relacji z odnoszącą sukcesy zawodowe kobietą z ZA. Relacja ta będzie dla niepracującej dziewczyny z ZA wzmacniająca osobiście i przygotowująca merytorycznie do starania się o pracę.

Jeśli jesteś pracującą kobietą z ZA (z doświadczeniem powyżej 2 lat na rynku pracy), robisz zawodowo to, co lubisz i uważasz, że da się to zrobić, a przy tym chętnie wesprzesz niepracującą Aspergirl, zgłoś się do mnie: furgalek@gmail.com. Możemy razem coś zmienić, choćby dla jednej osoby.

logo_transfer

Projekt innowacyjny „Zawodowe Zaprzyjaźnianie się” realizowany jest w ramach projektu grantowego „TransferHUB generowanie, wsparcie grantowe i inkubacja innowacji społecznych. Przejście z systemu edukacji do aktywności zawodowej”, www.transferhub.pl

Trudny temat: zmiany

Zmiany powinno się lubić. Otwartość na zmiany świadczy o dojrzałości, elastyczności i kreatywnym podejściu do życia. Taki jest obowiązujący przekaz w neurotypowym świecie. Kiedy prowadziłam dawno temu szkolenia dla działaczek społecznych, trochę żenująco było przyznawać, że się nie lubi zmian. Wszystkie twierdziły, że to uwielbiają, a ja się zastanawiałam, czy to jakaś wielka ściema, czy tylko ja jestem zamkniętą, niedojrzałą, sztywną i przestraszoną osobą.

Zmiany wywołują we mnie lęk, czasem panikę, a czasem agresję. Przyzwyczajam się do przedmiotów, ludzi, aktywności, rytuałów, kolejności wykonywania czynności, porządku, w jakim rzeczy się znajdują i dzieją się. Każdy z tych elementów buduje moje poczucie bezpieczeństwa, zmiana każdego z nich może je zburzyć. Najgorsze są zmiany nagłe i nieprzewidziane, jeśli wiem, że zmiana się wydarzy, mogę się do niej jakoś przygotować (chociaż to jakoś często okazuje się niewystarczające).

Przykłady stałych rzeczy w moim życiu:

  1. Ułożenie przedmiotów w moim otoczeniu. Pamiętam, kiedy w totalne osłupienie wprawił mnie fakt, że goście opiekujący się moim zwierzęciem i mieszkaniem podczas mojej nieobecności przestawili kilka przedmiotów. Każda rzecz ma swoje miejsce. Przekładanie albo nabywanie nowych bez konsultacji ze mną kończy się awanturą.
  2. Plan dnia. Wiem, co będę dziś robić, w moim terminarzu jest lista zadań na cały dzisiejszy dzień, na każdy dzień. Ciężko znoszę, kiedy nagle okazuje się, że muszę zrobić coś pilnego, czego nie ma na tej liście. Zazwyczaj źle reaguję na spontaniczne propozycje spotkań. Wyprowadzają mnie z równowagi osoby i sytuacje, które przeszkadzają mi w zrealizowaniu planu.
  3. Jedzenie. Mam bardzo ograniczony repertuar żywieniowy. Nie lubię próbować nowych rzeczy. Moje śniadania wyglądają zawsze tak samo, inne posiłki składają się z kilku powtarzających się zestawów. Na odstępstwa od żywieniowych przyzwyczajeń źle reaguje nie tylko moja głowa, ale również żołądek.

Oczywiście punktów jest znacznie więcej, ale nieprzypadkowo właśnie teraz przychodzą mi do głowy te dotyczące mojego miejsca i planu dnia. Doświadczam właśnie dużej zmiany w życiu, która powoduje wiele mniejszych zmian oraz wywołuje dużo smutku, lęku i ogólne rozbicie. Ta zmiana powiązana jest ze stratą, dlatego boli bardziej i potrwa dłużej niż inne.

Mieszkałam z osobą i z kotem*, mieszkam teraz sama i tak zostanie przez jakiś czas. Wspólne zamieszkiwanie to milion wspólnych aktywności, rytuałów, przedmiotów. Bardzo się do nich przywiązałam. Rano ciągle oczekuję, że kot mnie obudzi, a wieczorem, że przyjdzie do łóżka, położy się na moich nogach i wtedy będę mogła zasnąć. Kiedy wchodzę do mieszkania, uważam, żeby kot nie uciekł, w kuchni chowam jedzenie, żeby się nie poczęstował. Siadam do pracy i czekam, kiedy rozłoży się na moich kolanach. Ciągle zapominam, że go nie ma i zastanawiam się, jak długo będzie jeszcze spał. Nasłuchuję, kiedy zacznie upominać się o jedzenie, bo to oznacza dla mnie przerwę w pracy. Wieczorem czekam, kiedy zajmie (zawsze to samo) miejsce na sofie, bo dla mnie to sygnał, że mam się tam przenieść i przejść do bardziej relaksujących czynności niż praca.

O wspólnych ludzkich rytuałach, które straciłam, nie będę tu pisać. Ale uświadomiłam sobie, że to z kotem spędziłam najwięcej czasu w ostatnich latach. To on był ze mną codziennie. Jego obecność nigdy mnie nie przeciążała.

Może lepiej znosicie zmiany i napiszecie mi, co mogę zrobić, żeby przez to przejść? Jak o siebie zadbać w tej sytuacji? Z góry dziękuję za rady typu „częściej wychodź z domu i spotykaj się ze znajomymi”. Poważnie, chcę wiedzieć, jak radzicie sobie ze zmianami, bo ja słabo, jak widać.

fik_korekty

*Miał na imię Fikander i żył 11 lat. Od półtora roku chorował na przewlekłą niewydolność nerek. Bardzo cierpiał i trzeba było go już pożegnać. Był moim autystycznym kompanem. Świetnie asystował mi przy robieniu korekt.

Aspergirls w pracy. Wyniki ankiet

W czerwcu zostałam przyjęta do inkubatora innowacji społecznych Transfer HUB w Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych z pomysłem wsparcia dziewczyn i kobiet z ZA wchodzących na rynek pracy. Aby dowiedzieć się więcej o ich barierach i potrzebach, opracowałam ankietę Aspergirls w pracy. Wasze odpowiedzi pozwoliły mi zaprojektować narzędzie ZAwodowe ZAprzyjaźnianie się, które uzyskało grant i w związku z tym będzie testowane. Bardzo Wam dziękuję! Czego dowiedziałam się z ankiet?

keepcalm

Ankietę wypełniły 44 dziewczyny i kobiety z ZA, zarówno niepracujące, jak i pracujące, w wieku od 17 do 49 lat. Respondentki mieszkają głównie w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców (43,1%), w miastach liczących 100-500 tys. mieszkańców mieszka 20,5%, w miastach do 100 tys. mieszkańców – także 20,5% oraz na wsi – 15,9% ankietowanych. Osoby niepracujące stanowiły 38,6% ankietowanych, 20% chciałoby zmienić pracę, 41,4% pracuje i nie planuje zmieniać pracy.

Na pytanie „Jak myślisz, dlaczego nie zostałaś przyjęta do pracy, o którą się starałaś?”, aż 22,7% wskazało odpowiedź: „Nie wypadłam dobrze na rozmowie kwalifikacyjnej”, a następne 4,5% odpowiedziało: „Osoba prowadząca rozmowę kwalifikacyjną potraktowała mnie niesprawiedliwie”. Potwierdza to moją obserwację, że rozmowy kwalifikacyjne stanowią szczególny problem dla dziewczyn i kobiet z ZA. Rozmowa o pracę wymaga dobrej autoprezentacji, płynnego wypowiadania się, utrzymywania kontaktu wzrokowego i formalnego ubioru – ze względu na niskie poczucie własnej wartości, problemy społeczne i nadwrażliwość sensoryczną dziewczyny z ZA często na tym etapie odpadają. Jest więc duża potrzeba odpowiedniego, merytorycznego i psychologicznego przygotowania się do tego trudnego wyzwania. Aż 15,9% dziewczyn odpowiedziało „Nie miałam odpowiednich kompetencji”, co więcej moim zdaniem mówi o samoocenie ankietowanych niż o ich kompetencjach. 9,1% respondentek odpowiedziało w tym wątku: „Jestem dziewczyną, a w tej branży pracują głównie mężczyźni”.

dlaczego_nie

Stosunek do pracy Aspergirls jest następujący: aż 59,1% odpowiedziało „Chcę pracować, ale nie wyobrażam sobie, że będę w pracy robić coś, czego nie lubię”, natomiast 21% – „Chcę pracować, ale bardzo się boję, że nie będę akceptowana w pracy”. Pojawiały się również dodatkowe odpowiedzi: „Chcę pracować, ale tylko na własnych zasadach”, „Chcę pracować, ale nigdy na etacie u kogoś”. Praca jest szczególnie ważnym obszarem w życiu osób z ZA, wobec braku lub śladowych relacji społecznych, stanowi dla nas często sens życia.

stosunek_praca

Pytanie o zainteresowania przyniosło bardzo różnorodne odpowiedzi: najczęściej wymieniane były fotografia, psychologia, języki obce, literatura, autyzm oraz IT, ale pojawiały się również: fizyka, matematyka, działalność społeczna, sztuka, projektowanie czy „systematyzowanie wszystkiego”. Na pytanie „Jak powinno wyglądać komfortowe dla Ciebie miejsce pracy?” aż 50% osób odpowiedziało „Chcę pracować zdalnie (z domu)”, 34,1% wybrało odpowiedź „Mogę pracować z innymi osobami, ale sama w pomieszczeniu”, a 29,5% – „Mogę pracować z innymi osobami, ale nie codziennie”. Pojawiały się też odpowiedzi: „Przede wszystkim komfort sensoryczny i emocjonalny: swoboda fizyczna przy wykonywaniu pracy, cisza, brak stresujących, ponaglających i komentujących osób” czy „Mogę pracować z innymi, ale w starannie dobranym zespole”.

Na pytanie „Co przeszkadza lub przeszkadzałoby Ci w pracy?” aż 77,3% wskazało hałas, sztuczne światło, klimatyzację oraz brak jasno określonych obowiązków. Dla 72,7% niekomfortowa jest wspólna przestrzeń biurowa, a dla 70,5% konieczność utrzymywania relacji w pracy. Dziewczynom z ZA przeszkadzają również: rozmowy innych osób (61,4%), nieuporządkowana przestrzeń (59,1%), hierarchia (52,3%) i bycie w kontakcie z innymi osobami (47,7%). Wymieniano także: konieczność dostosowania się do czasu pracy, wymagań dotyczących wyglądu, nieelastyczny grafik, niezrozumienie dla specyficznych potrzeb związanych z ZA, np. wyciszenia się.

Z kolei na pytanie „Co pomaga lub co pomagałoby Ci w pracy?” 79,5% wskazało samodzielne stanowisko, natomiast po 72,5% osób wybrało informację zwrotną na temat swojej pracy i wyznaczoną osobę, do której można się zwrócić w razie potrzeby. Dziewczynom z ZA pomagają też: jasny opis stanowiska pracy (68,2%), jasno wyznaczone terminy wykonywania zadań (67,5%) oraz brak konieczności pracy w zespole (61,4%). Inne pomysły: zadaniowość i nienormowany czas pracy, elastyczność, atmosfera niepodkreślająca hierarchii, wsparcie, świadomość wartości własnej pracy, zaufany zespół, zobaczenie, jak ktoś inny pracuje, precyzyjne wskazówki i uwagi.

Pytanie, w jakim zawodzie chciałyby pracować Aspergirls, przyniosło bardzo różne odpowiedzi, dziewczyny wymieniały m.in. IT, logistykę, design, projektowanie graficzne, redakcję, korektę, programowanie, bibliotekę, pracę naukową. Na pytanie „Jak myślisz, co mogłoby Ci pomóc zdobyć wymarzoną pracę?” 37,5% odpowiedziało „Wystarczyłoby, gdybym miała więcej pewności siebie”, 32% wybrało odpowiedź „Zdobyłabym ją bez problemu, gdyby rekrutacja nie odbywała się w oparciu o rozmowę kwalifikacyjną”, 22,7% chciałoby się dowiedzieć, jak innym dziewczynom z zespołem Aspergera się to udało, natomiast 20,5% uważa, że pomogłoby przeszkolenie pracodawców odnośnie stereotypów nt. osób z zespołem Aspergera.

wymarzona_praca

Najczęściej wybieraną odpowiedzią na pytanie „Czy chciałabyś nawiązać kontakt z kobietą z zespołem Aspergera, która pracuje i robi to, co lubi?” była „Tak, chciałabym poznać jej doświadczenia w pracy i poznać ją prywatnie” (37,5%). Dziewczyny odpowiadały też: „Tak, chciałabym poznać jej doświadczenia w pracy” (32,5%) i „Tak, chciałabym poprosić ją o wskazówki, jak zdobyć pracę” (29,5%).

Pracujące Aspergirls zostały też zapytane o wskazówki i rady dla dziewczyn, które jeszcze nie pracują. Pojawiły się m.in. takie wypowiedzi: „Polecam starać się o zdalne stanowiska pracy”, „Wiedzieć, jaką chce się pracę”, „Kształcić swoją samodzielność, dużo pytać, mówić o swoich słabościach”, „Więcej wiary w siebie”, „Traktować siebie jako wartościowego człowieka”, „Mówić o swoich zaletach”, „Nie bierzcie byle czego. Skończcie kierunek nauki, jaki Was naprawdę interesuje”.

Podsumowując, dziewczynom bardzo zależy na pracy zgodnej z ich zainteresowaniami i kwalifikacjami. Oczekują w miejscu pracy warunków uwzględniających ich specyficzne potrzeby oraz wsparcia. Chcą poznać pracującą Aspergirl i oczekują od niej zarówno dzielenia się zawodowym, jak i prywatnym doświadczeniem. Już niebawem będę zapraszać niepracujące Aspergirls w wieku 18–29 lat do ZAwodowego ZAprzyjaźniania się z pracującą Aspergirl. Szczegóły wkrótce!

Summertime, czyli o letnich wyzwaniach sensorycznych w 4 punktach

Lojalnie uprzedzam, że post będzie marudny. Miałam tego nie robić, ale jestem już tak wyczerpana tegorocznym latem, że pomóc może mi tylko przemiana frustracji w słowa.

Nienawidzę lata. To jest ten czas w roku, kiedy męczę się najbardziej. Większość znanych mi osób czeka cały rok na letnie wakacje, odpoczynek w górach, leżenie na plaży, opalanie się, niezbyt chętnie dzielę się więc swoim brakiem entuzjazmu. Widzę też, że budzi on zdziwienie, kiedy już zaczynam tłumaczyć, dlaczego wolę siedzieć w domu niż smażyć się na słońcu.

IMG_4200

  1. Słońce jest moim największym wrogiem. Ostre słońce świecące w oczy powoduje, że kręci mi się w głowie, robi mi się słabo albo dostaję potężnej migreny. Słońce w połączeniu z wysoką temperaturą daje warunki, w których funkcjonuję bardzo źle: nie wychodzę z domu, jestem rozdrażniona, nie mogę się skupić na pracy. Być może upał przeszkadza mi tak bardzo ze względu na wadę obwodowego układu krążenia, którą zostałam obdarzona (nazywa się zespół Raynauda – najwyraźniej lubię kolekcjonować zespoły). W każdym razie do ciepłych krajów mnie nie ciągnie, w wakacje szczególnie.
  2. Hałas latem wyprowadza mnie z równowagi ekspresowo. Otwieram okna, żeby się nie udusić, po czym natychmiast je zamykam, bo (do wyboru): z każdej strony bloku trwa remont, na trawniku szaleje kosiarka, dzieciaki wydzierają buzie (wakacje, no nie?), różne inne osoby też wydzierają buzie, najczęściej pod wpływem alkoholu. Zazwyczaj słychać również dudniącą muzę – imprez jakby więcej albo po prostu przy otwartych oknach nareszcie dobrze słychać muzyczne gusta sąsiadów.
  3. Ludzie odsłaniają swoje ciała. Trochę mam z tym problem, bo zasadniczo uważam, że ludzie wszystkich płci najlepiej wyglądają, kiedy są ubrani (tak naprawdę widok obnażonych ciał powoduje u mnie pewnego rodzaju tkliwość sensoryczną, której do końca nie rozumiem, dlatego wymyślam takie rzeczy jak przed nawiasem). Ale to nie jest najgorsze. Znacznie gorsze jest oczekiwanie, że ja również będę odsłaniać swoje ciało, np. stopy albo ramiona. Z tym mam już bardzo pod górkę. Latem ludzie intensywniej też pachną i nie jest to przyjemny zapach. Jeszcze bardziej niż zwykle unikam więc ludzkich zbiorowisk (a przy okazji omijają mnie fajne koncerty i festiwale).
  4. Wyjazdy, które powinny być tylko i wyłącznie przyjemne, są najeżone wyzwaniami. Uwielbiam chodzić po górach, ale coraz trudniej znaleźć miejsca, gdzie można nie spotkać nikogo na szlaku. Co gorsza, albo ludzie coraz głośniej się zachowują, albo coraz bardziej przeszkadzają mi wszechobecne rozmowy telefoniczne (zabierałabym komórki przy wejściach na teren parków narodowych, poważnie). Bardzo lubię też patrzeć na morze. Ale tylko patrzeć, bo wejście do wody rzadko kiedy ryzykuję. Pewnie niepotrzebnie wyobrażam sobie, jak bardzo jest zanieczyszczona. Mam też ogromny problem z korzystaniem z publicznych toalet i pryszniców. Najchętniej woziłabym ze sobą własną łazienkę. Zresztą to akurat wyzwanie towarzyszy mi przez cały rok, kończę więc marudzić.

Chętnie się dowiem, czy macie podobnie. Deszczowego i chłodnego lata tymczasem! 🙂