Pasjonatki. Festiwal rozwojowy dla kobiet w spektrum autyzmu

PASJONATKI to cykl warsztatów prowadzonych przez kobiety w spektrum autyzmu dla dziewczyn i kobiet w spektrum. To festiwal rozwijający pasje, stworzony przez kobiety w spektrum autyzmu oddane swoim pasjom. To event pokazujący ogromny twórczy potencjał kobiet w spektrum.

PASJONATKI to festiwal rozwojowy przeznaczony dla kobiet w spektrum autyzmu, ale zaproponujemy też wydarzenie towarzyszące, otwarte bez względu na płeć i neurotyp.
W związku z pandemią część warsztatów odbędzie się online. Warsztaty organizowane stacjonarnie zostaną przeprowadzone zgodnie z reżimem sanitarnym i z uważnością na bezpieczeństwo uczestniczek.

Program Festiwalu PASJONATKI:

Bifor: wydarzenie otwarte bez względu na płeć i neurotyp

Czwartek, 24 września 2020

Godz. 17–19 Ewa Furgał: Dziewczyny w spektrum autyzmu (online)

Piątek, 25 września 2020

Godz. 15.30–17.30 Katarzyna Zwolska-Płusa: Tożsamość, ciało, poezja (online)

Godz. 18–20 Ewa Furgał: ZAangażuj się! Warsztat aktywizmu (online)

Sobota, 26 września 2020

Godz. 11–12 Natalia Maria Wojciechowska: Balet (Warszawa)

Godz. 12–13 Natalia Maria Wojciechowska: Stretching (Warszawa)

Godz. 15–17 Agnieszka Mocarska: Życie jest sztuką. Warsztat fotograficzny (Warszawa)

Niedziela, 27 września 2020

Godz. 11–14 Kamila Papaj: Ciało wie. Warsztat inspirowany Body NVC (Białystok)

Godz. 16–18 Natalia Fiedorczuk-Cieślak: Ćwiczenia z udźwiękowienia (LIVE na Facebooku: strona Dziewczyna w spektrum)

Zapisy: dziewczynawspektrum@gmail.com

Organizatorka: Dziewczyna w spektrum

Koszty warsztatów w ramach Festiwalu Pasjonatki są niższe od rzeczywistych dzięki grantowi z Programu WzmocniONE, finansowanego przez Spółkę Magovox, organizowanego przez Fundację Ashoka

baner2
Festiwal realizowany w ramach Programu WzmocniONE finansowanego przez Spółkę Magovox, organizowanego przez Fundację Ashoka

Jak wspierać osoby w spektrum autyzmu? Głos samorzeczniczki*

*Tekst opublikowany w materiałach edukacyjnych w ramach kampanii społecznej „Autyzm. Codzienność…”, Regionalny Ośrodek Metodyczno-Edukacyjny Metis, Katowice 2019.

W języku polskim powstało już wiele książek o tym, jak wspierać autystyczne osoby (głównie dzieci). Są to publikacje naukowe lub poradnikowe, napisane przeważnie przez osoby pracujące z osobami w spektrum autyzmu, które wsparcie dla nas rozumieją jako wsparcie terapeutyczne. Wynika to z dominującego medycznego podejścia do spektrum autyzmu. W perspektywie medycznej autyzm jest zaburzeniem, defektem jednostki, którą należy przystosować do życia w społeczeństwie. Z takiego podejścia bezpośrednio wypływają szkodliwe interwencje terapeutyczne, mające na celu znormalizowanie autystycznych osób, które w efekcie przynoszą wtórne zaburzenia psychiczne i traumy skutkujące dalszą izolacją osób w spektrum autyzmu w społeczeństwie. Nowym w warunkach polskich podejściem jest perspektywa społeczna, która pokazuje, że społeczne trudności osób w spektrum autyzmu nie wynikają z indywidualnych deficytów, ale z tego, że rzeczywistość społeczna została zaprojektowana bez uwzględnienia naszych potrzeb. Aby dowiedzieć się, jakie są potrzeby osób w spektrum autyzmu i jak można na nie odpowiadać, najlepiej dowiedzieć się u źródła. Już samo uznanie, że osoba w spektrum autyzmu jest najlepszym i najwłaściwszym źródłem informacji na własny temat, wzmacnia jej sprawczość i podmiotowość. Co jeszcze można zrobić, aby skutecznie wspierać osoby w spektrum autyzmu?

  1. Po pierwsze: akceptować.

Akceptacja oznacza uznanie, że osoba w spektrum autyzmu jest pełnowartościowym człowiekiem, nie gorszym od innych. Nie jest zepsuta, więc nie trzeba jej naprawiać, trzeba tylko zrozumieć, na czym polega jej odmienność. Akceptacja sprawia, że osoby w spektrum autyzmu mogą być sobą, nie muszą ukrywać swoich trudności i dostosowywać się do większości w sposób, który może się okazać ponad ich możliwości. Akceptacja to szacunek dla osoby w spektrum autyzmu, dla jej granic i potrzeb. To nieprzymuszanie jej do codziennych kontaktów z ludźmi, jeśli jest to ponad jej siły. To zrozumienie, z czego wynikają stimy i meltdowny. To nieocenianie i nieporównywanie do osób o innych zasobach. To również, a może przede wszystkim, widzenie całości osoby, nie tylko jej deficytów, ale także talentów i  mocnych stron. Wszyscy je mamy.

  1. Stwarzać warunki do udziału osób w spektrum autyzmu w planowaniu działań na ich rzecz, umożliwiać podejmowanie decyzji we własnych sprawach.

„Nic o nas bez nas” – ta zasada powinna obowiązywać wszystkie osoby, organizacje i instytucje, które pracują z osobami w spektrum autyzmu lub działają na ich rzecz. Nie chcielibyście, żeby inne osoby decydowały za Was, prawda? Uważacie, że wiecie najlepiej, czego potrzebujecie? My też. Jeśli chcecie nas wspierać, pytajcie, w jaki sposób możecie to zrobić. Jeśli przygotowujecie projekt dla osób w spektrum autyzmu, skonsultujcie jego założenia z odbiorcami. Jeśli organizujecie konferencję czy seminarium na temat spektrum autyzmu, zaproście autystyczną osobę, aby mogła opowiedzieć o swoich doświadczeniach. Dlaczego to takie ważne?

  1. Umożliwiać mówienie własnym głosem o swoich doświadczeniach.

Przez kilkadziesiąt lat od opisania pierwszych przypadków autyzmu, na temat autystycznych osób wypowiadali się lekarze i inni specjaliści oraz rodzice. Samorzecznictwo (self-advocacy) osób w spektrum autyzmu ma krótką historię. Pionierką była Temple Grandin, profesorka zootechniki, która w 1986 r. wydała książkę Byłam dzieckiem autystycznym. W 1992 r. zdiagnozowana w wieku 28 lat Donna Williams opublikowała autobiografię Nikt nigdzie. Niezwykła autobiografia autystycznej dziewczyny. W tym samym roku wraz z Jimem Sinclairem i Kathy Grant założyli pierwszą samorzeczniczą organizację na świecie – Autism Network International. W Polsce samorzecznicy działają zaledwie od kilku lat: piszą blogi, występują na konferencjach, powoli organizują się w grupy. Samorzecznictwo obejmuje: mówienie we własnym imieniu, działanie na rzecz swojej grupy, dzielenie się własnymi doświadczeniami w celu wsparcia innych osób, podejmowanie interwencji, kiedy nasze prawa są łamane lub kiedy nasze potrzeby są ignorowane oraz opowiadanie o swoich potrzebach, aby podnieść wiedzę i świadomość na ich temat. Umożliwianie mówienia o własnych doświadczeniach w przestrzeni publicznej nie tylko więc wspiera osoby w spektrum autyzmu, ale zwiększa wiedzę na temat autyzmu w społeczeństwie.

  1. Zmieniać rzeczywistość społeczną, nie osoby w spektrum autyzmu.

Czasem nawet drobne zmiany w otoczeniu potrafią znacząco poprawić jakość życia osób w spektrum autyzmu. Jeśli organizujesz wydarzenia lub dostarczasz usługi publiczne, upewnij się, że są dostępne dla autystycznych osób. Jak to zrobić? Oto kilka sprawdzonych metod:

– skonsultuj swoje plany z osobami w spektrum autyzmu, dowiedz się, jakie są ich potrzeby,

– zadbaj o to, aby miejsce wydarzenia było czytelnie oznaczone, wydrukuj plan budynku,

– sprawdź, czy osoby korzystające z wydarzenia/usługi nie są narażone na przeciążenie sensoryczne: zrezygnuj z głośnej muzyki, zadbaj o niezbyt ostre światło, nie wyświetlaj animacji z migającymi obrazami,

– jeśli masz taką możliwość, w razie potrzeby zapewnij słuchawki lub pomieszczenie, gdzie osoba może się wyciszyć,

– wyznacz osobę, do której można się zwrócić w razie potrzeby, poproś ją, aby komunikowała się w sposób jasny, konkretny i precyzyjny.

Jeśli jesteś pracodawcą, możesz dostosować stanowisko pracy dla osoby w spektrum autyzmu bez większych inwestycji. Czasem autystycznej osobie wystarczy możliwość pracowania przez cały dzień w słuchawkach lub miejsce, gdzie może odpocząć w samotności. Upewnij się, że osoba w spektrum autyzmu otrzymała jasny opis stanowiska pracy i jasno wyznaczone terminy wykonywania zadań, udzielaj jej precyzyjnej informacji zwrotnej na temat jej pracy. W miejscu pracy również bardzo pomaga osobom w spektrum autyzmu wyznaczona osoba, do której można się zwrócić w razie potrzeby.

  1. Nie powielać stereotypowych wizerunków.

W polskich mediach wciąż dominuje narracja niezgodna z aktualnym stanem wiedzy na temat autyzmu, stygmatyzująca, patologizująca osoby w spektrum autyzmu. Najczęściej autystyczne osoby są pokazywane jako niesamodzielne, rzadko kiedy wypowiadają się na własny temat, wciąż najpopularniejszą ilustracją autyzmu jest wizerunek smutnego dziecka (chłopca) za szybą. Taki sposób przedstawiania całej grupy ma ogromny wpływ na odbiór społeczny autystycznych osób, który z kolei przyczynia się do niskiego poczucia własnej wartości i izoluje osoby w spektrum autyzmu od reszty społeczeństwa. To niezwykle ważne, aby w przestrzeni publicznej dostępne były wizerunki sprawczych i niezależnych osób w spektrum autyzmu, które mogą być wzorami osobowymi dla osób w spektrum i przyczyniać się do obalania stereotypów na temat autystycznych osób.

  1. Mówić o osobach w spektrum autyzmu niestygmatyzującym językiem. Co to oznacza konkretnie?

Niestygmatyzujące jest mówienie o spektrum autyzmu w kategoriach neuroróżnorodności, a nie zaburzenia. Neuroróżnorodność to termin stworzony przez australijską socjolożkę Judy Singer, który opisuje spektrum autyzmu jako jeden z możliwych rodzajów postrzegania i odbierania rzeczywistości, zależny od predyspozycji neurologicznych. Koncepcja ta zakłada, że istnieją różne modele rozwoju człowieka, nie tylko jedyny słuszny. Spektrum autyzmu można zatem widzieć jako jedną z różnic występującą wśród ludzi, a nie odstępstwo od normy. A więc: osoba w spektrum autyzmu jest osobą o mniej typowym modelu rozwoju. Traktowanie osób tylko i wyłącznie na podstawie medycznej klasyfikacji, a więc jako zaburzonych, odbiera im sprawczość i podmiotowość oraz znacznie zmniejsza szanse na szacunek i akceptację otoczenia.

Ważne jest, aby mówić o osobach w spektrum autyzmu tak, jak sobie tego życzą. Osoby w spektrum określają się różnie: według zasady „najpierw tożsamość” (identity-first language), np. autystyczna osoba, autysta albo według zasady „najpierw osoba” (person-first language), np. osoba ze spektrum autyzmu, osoba z niepełnosprawnością. Język odzwierciedla sposób myślenia o autyzmie. Wiele osób w spektrum uznaje autyzm za część swojej tożsamości i nie akceptuje określenia „osoba z autyzmem”, które sugeruje rozłączność autyzmu od osoby.

Język, jakim się posługujemy, nie powinien być oceniający. Zamiast określeń „niskofunkcjonujący” czy „wysokofunkcjonujący” lepiej mówić np.: osoba niewerbalna, osoba potrzebująca asysty lub opieki, osoba z zespołem Aspergera, osoba z niepełnosprawnością intelektualną. To nie jest kwestia „politycznej poprawności”, ale zwykłego szacunku do człowieka.

Mówmy nie tylko o deficytach! Osoby w spektrum autyzmu mają mnóstwo zalet. Dlatego też ostatni punkt jest równie ważny jak pierwszy:

  1. Wzmacniać, wydobywać mocne strony, budować sprawczość i podmiotowość osób w spektrum autyzmu.

Osoby nazywane od dzieciństwa „zaburzonymi” nie wierzą w siebie i mają znacznie mniej szans na szczęśliwe życie niż osoby od początku wspierane i wzmacniane. Powtarzajcie często dzieciom w spektrum autyzmu, że są wyjątkowe, doceniajcie ich osiągnięcia. Wzmacniajcie również dorosłych w spektrum. To nic nie kosztuje, a dla osób w spektrum autyzmu, postrzeganych przez większość społeczeństwa przez pryzmat deficytów, ma ogromne znaczenie.

s6214

 

Badania naukowe: poszukujemy osób LGBT+ w spektrum autyzmu

Pamiętacie, jak w TOK FM mówiłam o tym, że nie ma żadnych polskich badań dotyczących sytuacji osób LGBT+ w spektrum autyzmu? Otóż dosłownie następnego dnia po nagraniu audycji dostałam zaproszenie do zespołu badawczego „Osoby queer z niepełnosprawnościami w Polsce” złożonego ze wspaniałych akademiczek i praktyczek. Badania podzielone są na część teoretyczną i empiryczną, na razie jesteśmy na etapie analizy dyskursu. Kierowniczką projektu jest dr Agnieszka Wołowicz (Uniwersytet Warszawski).

Obecnie poszukujemy osób LGBT+ w spektrum autyzmu (oraz z innymi rodzajami niepełnosprawności) uczestniczących w postępowaniach prawnych, m.in. cywilnych, karnych, administracyjnych, pracowniczych, rodzinnych. Naszym celem jest analiza akt tych postępowań, by wychwycić wszystkie aspekty funkcjonowania osób LGBT+ z niepełnosprawnościami w obowiązującym w Polsce systemie prawnym.

Jeśli jesteś osobą LGBT+ w spektrum autyzmu i masz takie doświadczenie albo znasz tego typu kejsy, skontaktuj się: dziewczynawspektrum@gmail.com. Wyniki analiz aktowych zostaną opublikowane w czasopismach naukowych.

Projekt „Osoby queer z niepełnosprawnościami w Polsce” (2018/31/B/HS6/01041) jest finansowany ze środków Narodowego Centrum Nauki.

 

ogloszenie

Nie musisz być samotną fighterką. O „Dziewczynach Znikąd”

Powieść Amy Reed Dziewczyny Znikąd trafiła do mnie ze względu na postać jednej z głównych bohaterek – Erin DeLillo, szesnastolatki z zespołem Aspergera. Bardzo się cieszę, że tak się stało, bo jest to jedna z najciekawszych bohaterek literackich w spektrum autyzmu, jakie udało mi się poznać. Erin jednak nie jest jedynym powodem, dla którego tę książkę po prostu należy przeczytać.

Rzecz dzieje się w kilkunastotysięcznym amerykańskim miasteczku, gdzie przeprowadza się Grace Slater – córka pastorki, która okazała się zbyt liberalna dla społeczności baptystów. Grace dowiaduje się, że poprzednia mieszkanka jej nowego domu, Lucy Moynihan, opuściła miejscowość, kiedy nikt nie uwierzył jej, że została zgwałcona przez miejscowych chłopaków. Dziewczyna zakumplowuje się z dwiema przyjaciółkami: autystyczną Erin DeLillo i Rosiną Suarez – lesbijką z rodziny meksykańskich imigrantów, która oprócz chodzenia do szkoły musi pracować w rodzinnej restauracji i opiekować się dziećmi. Erin, Rosina i Grace nie mają wysokiej pozycji w szkolnym rankingu popularności („Hej, patrzcie, dwie świruski mają nową grubą przyjaciółkę”) i trzymają się na uboczu. A jednak udaje im się rozkręcić ruch sprzeciwu wobec seksizmu i przemocy seksualnej, do którego włączają się bardzo różne dziewczyny („Czyż nie jesteśmy wzorcowym przykładem intersekcjonalnego feminizmu?” – pyta Rosina). To jest najbardziej wzmacniające przesłanie Dziewczyn Znikąd: niezależnie od tego, jak bardzo się różnimy, możemy się wspierać. Niezależnie od tego, jak nisko jesteś w społecznej hierarchii, masz sprawczość. Jeśli oglądacie serial Sex Education, to może zauważyłyście, że w drugim sezonie pojawia się podobny motyw: dziewczęta odkrywają, że nic je nie łączy poza doświadczaniem przemocy seksualnej, po czym pomagają jednej z nich. Nie sądzę, żeby bohaterki Dziewczyn Znikąd postanowiły pomścić zbiorowy gwałt na koleżance, jak dowiadujemy się z okładki książki. Myślę, że zdają sobie sprawę, że w podobnej sytuacji każda z nich niewiele zdziała wobec osób stosujących przemoc i wobec systemu, który chroni sprawców. Dlatego się organizują i wspierają nawzajem.

838-dziewczyny-znikad-okl-72dpirgb

Erin jest zachwycająca. Ma androgyniczny wygląd, ogoloną głowę, ubiera się w stare, flanelowe koszule i codziennie ogląda odcinek Star Treka. Nie musi chodzić na lekcje wuefu, ponieważ „ma problem z grami zespołowymi i dotykaniem innych ludzi”, ale w zamian pracuje w sekretariacie Prescott High School. Wciąż robi listy i harmonogramy, ponieważ bez nich świat traci sens. Czasem przestaje się odzywać i leży pod obciążeniowym kocem. Jest przywiązana do swojego psa Spota i zafascynowana biologią morską. Niezbyt dobrze rozumie się z mamą, która ordynuje jej wegańską dietę i próbuje nauczyć empatii:

Erin pociera dłonie, jedną o drugą, co ma jej pomóc powstrzymać narastający lęk, pomóc jasno myśleć. Myśli o empatii, o tym, jak ludzie błędnie mniemają, że osoby z aspergerem są jej pozbawione, że empatia jest czymś, czego ludzi takich jak ona, trzeba dopiero nauczyć. Tymczasem Erin ma w sobie mnóstwo empatii, naprawdę mnóstwo, tak dużo, że czasem przysparza jej to cierpienia. Tak dużo, że cudzy ból staje się jej bólem, a to z kolei całkowicie pozbawia Erin zdolności zrobienia czegokolwiek użytecznego dla kogokolwiek. Właśnie dlatego łatwiej jest unikać, niż się angażować. Łatwiej starać się ignorować, niż próbować pocieszyć kogokolwiek, kto cierpi, ponieważ zazwyczaj to ostatnie obraca się przeciwko tobie i jest jeszcze gorzej.  

A jednak Erin angażuje się w spotkania grupy, mimo że obecność ludzi wywołuje u niej lęk i nie znosi małych pomieszczeń. Kiedy sytuacja tego wymaga, wykorzystuje swój dostęp do adresów mailowych uczniów szkoły. To ona jest inicjatorką wyjazdu do innego miasta, żeby pomóc kolejnej zgwałconej dziewczynie. Sama również ma doświadczenie przemocy seksualnej, ale odmawia bycia bierną, bezsilną ofiarą. Jest sprawcza i w dodatku nie musi być samotną fighterką, jak Lisbeth Salander – inna dziewczyna w spektrum walcząca z przemocowymi typami. Erin ma swoje Dziewczyny Znikąd.

Książka jest cudownie wzmacniająca i dobrze przetłumaczona, jeśli chodzi o język dotyczący spektrum autyzmu, co na polskim rynku wydawniczym nie jest standardem. Gratuluję wydawnictwu i osobom pracującym nad książką! Dopatrzyłam się tylko dwóch potknięć: „syndromu Aspergera” na str. 11 (po polsku to „zespół Aspergera”) i „bycia w spektrum Aspergera” na str. 103 (powinno być „w spektrum autyzmu”). Poza tym przyjemnie było odnaleźć piękne feminatywy. I jeszcze… autorka zamieściła podziękowania dla blogerek w spektrum, których teksty pomogły jej w skonstruowaniu postaci Erin. Takie wspaniałe rzeczy mogą powstać z pisania bloga 🙂

O naruszaniu granic

To jest dla mnie szczególnie trudny wpis, ponieważ dotyczy doświadczania przeze mnie nadużyć emocjonalnych i naruszania moich granic. Zdarzało mi się to wcześniej i ze strony różnych osób, zdarzyło mi się też doświadczyć przemocy seksualnej, natomiast ostatnie sytuacje były dla mnie wyjątkowo ciężkie do przejścia. Dziewczyny w spektrum wystąpiły w nich w rolach sprawczyń nadużyć. Długo zastanawiałam się nad tym, czy ujawniać to doświadczenie. Niemniej ta sprawa dotyczy nas wszystkich, dlatego zdecydowałam się nią podzielić.

Najpierw chciałam napisać, że dawno już nie miałam tak fatalnego początku roku. Ale przypomniało mi się, że całkiem podobny miałam dwa lata temu. Wtedy też doświadczałam nadużyć emocjonalnych ze strony kobiety w spektrum. Byłam z nią w bliskiej relacji, w której dostawałam masy biernej agresji, szantaże emocjonalne i manipulacje. Moje komunikaty wprost, że narusza moje granice, zamieniały się w jej oskarżenia, że źle wszystko rozumiem i prawdziwym problemem jest moja złość. Złościłam się, owszem, ponieważ naruszała moje granice. Kółko się zamykało, a ja byłam w coraz gorszym stanie psychicznym. Relację zakończyłam, emocjonalnie nie mogłam się z niej wyplątać jeszcze długie miesiące. Wróciły napady lęku i myśli samobójcze. Ja wróciłam do leków przeciwdepresyjnych. Najbardziej pomogło mi wtedy wsparcie terapeutyczne i wsparcie bliskiej osoby.

Tym razem moje poczucie bezpieczeństwa zostało rozwalone przez osobę, z którą nie jestem w żadnej relacji. Znalazła mój blog i do mnie napisała, by opowiedzieć o swoim życiu i próbach zdiagnozowania się, a ja starałam się ją wesprzeć. Taki kontakt nie był dla mnie problematyczny, z podobnymi wiadomościami pisze do mnie wiele z Was. Wymieniłyśmy kilka maili, mieszka w tym samym mieście, więc raz się spotkałyśmy.

Niedługo potem zaczęłam dostawać anonimowe maile z „miłosnymi” wyznaniami, sms i telefony z nieznanych numerów (mój numer telefonu nie jest publicznie dostępny). Nie wiedziałam, kto mnie nęka, było to skrajnie niekomfortowe. Nie odpowiadałam, nie chciałam w ogóle kontaktu z osobą, która narusza moje granice – brak odpowiedzi też jest komunikatem. Po kilku dniach milczenia z mojej strony nastąpił kolejny etap: zaczął się hejt na profilu Dziewczyny w spektrum i organizacji, z którymi współpracuję; prymitywne, agresywne komentarze z kilku fejkowych kont na Facebooku, zauważalne i obelżywe już nie tylko dla mnie. Nawet nie wiecie, jakie to proste, naruszyć czyjeś poczucie bezpieczeństwa. Nie od razu zorientowałam się, że i hejt, i „wyznania” to dzieło tej samej osoby i nie od razu ją rozpoznałam. Wysłałam do niej wiadomość z komunikatem, że ma przestać pisać. Jednak ta osoba, mimo wyrażenia „skruchy”, podejmuje kolejne próby kontaktu, już po otrzymaniu ode mnie informacji, że ma tego nie robić. W tej sytuacji pozostaje już tylko zgłoszenie stalkingu na policję.

zalew

Coraz więcej mówi się o tym, że dziewczyny i kobiety w spektrum autyzmu są bardziej od neurotypowych kobiet narażone na nadużycia emocjonalne i przemoc w relacjach, w tym na przemoc seksualną. Za bardzo ufamy ludziom, łatwo nas zmanipulować, późno rozpoznajemy sytuacje zagrożenia, tkwimy latami w przemocowych związkach przez współuzależnienie i lęk przed zmianą. Sama o tym mówię na moich warsztatach, często też słyszę od uczestniczek historie potwierdzające, że jest to bardzo częste, jeśli wręcz nie powszechne doświadczenie kobiet w spektrum. Nie można jednak przemilczać tego, że kobietom w spektrum nadużycia zdarzają się również ze strony innych kobiet w spektrum.

Dlaczego tak się dzieje? Zapewne dlatego, że trudno nam się nauczyć ochrony swoich granic, trudno też rozpoznawać granice innych osób. Piekielnie trudno radzić sobie z własnymi emocjami, zwłaszcza w fazie ich największej gwałtowności. Ciężko zrozumieć i znieść postawienie granic, które czasem przeżywa się jako odrzucenie. Ciężko właściwie interpretować sygnały wysyłane przez inne osoby. Trudno też przewidzieć czy nawet wyobrazić sobie konsekwencje własnego zachowania. Wszystko to świetnie rozumiem, również to, że można obsesyjnie się kimś zainteresować i nadmiernie zachwycić (been there). To często są dużo intensywniejsze przeżycia niż w przypadku neurotypowych osób. Ale podstawowe zasady w relacjach w każdym przypadku są takie same: consent, czyli świadoma, jasna zgoda drugiej osoby, komunikacja bez przemocy, szacunek dla granic innego człowieka.

Nie ma innej drogi niż sprawdzanie i upewnianie się, czy nie naruszasz granic. Jeśli okaże się, że tak: jeśli osoba mówi, że sobie nie życzy, nie odpowiada na wiadomości, mówi „stop” – musisz natychmiast przestać. Natomiast uczenie się stawiania, jasnego komunikowania i obrony swoich granic jest jedynym sposobem na to, żeby samej nie doświadczać nadużyć lub zakończyć je jak najszybciej i z jak najmniejszą psychiczną szkodą.

I przede wszystkim: jeśli doświadczasz czegoś, co jest dla Ciebie niekomfortowe, powiedz to komuś, poszukaj wsparcia u innych. Jeśli nie jesteś pewna, co się dzieje i czy to jest ok, sprawdź to z kimś, komu ufasz. Nie bądź z tym sama.